Mafadi Korona Europy
  Olimp (Grecja)
 
 
   
         Olimp (Mitikas)
 
                       
                                 Z wizytą u greckich bogów



Dotarcie na najwyższy szczyt Grecji wymaga ogromnego samozaparcia, bo chociaż góra sama w sobie nie należy do specjalnie trudnych (dla osób posiadających doświadczenie alpejskie), to dotarcie na nią nie jest już takie oczywiste. Nonszalanckie powiedzenie: "jadę nie po to, aby nie wejść" może paść tutaj zbyt wcześnie, gdyż komplikacje pojawiają się wraz z nabieraniem wysokości, te zaś dotyczą głównie odnalezienia właściwej drogi. Niewątpliwie zdobycie Olimpu w jeden dzień wymaga naprawdę dobrej kondycji i umiejętności odnajdywania się w terenie górskim. 

Przygodę z Olimpem zaczynamy w Serbii na Midżurze, kiedy to realnym czasowo staje się dotarcie do Grecji. Chociaż od Olimpu dzieli nas niespełna 600km, to pokonanie tej trasy zajmie nam blisko dwie doby. Z Babin Zub dostanie się do drogi krajowej zajmuje nam kilka godzin. Następnie z Leskovac kierujemy się do Kumanowa, co możliwe staje się dzięki pomocy policji. W Macedonii korzystamy już tylko z autostrady, chociaż jej jakość jest proporcjonalna do ceny: 2-4zł w zależności od odcinka. W końcu za Veles stajemy na kilka godzin by nabrać sił. Przed 9 rano dojeżdżamy do Ohrydu, gdzie robimy sobie dzień, a dokładnie to pół dnia, odpoczynku poświęcając ten czas na zwiedzanie, jedzenie i zakupy. Ohryd opuszczamy ok. godz. 14. Dojazd do Litochoro (można tam też dojechać autostradą) zajmie nam kolejne 20h.

Grecja przynosi nam ogromne rozczarowanie. Pustki, bieda, brud i dziury na autostradzie. Opuszczając Macedonię odnieśliśmy wrażenie, że mimo powrotu w granice UE jesteśmy daleko poza nią. Odnajdując w końcu właściwą drogę kierujemy się na Saloniki, wybierając zjazd na Litochoro. Oznakowanie drogi na Olimp widać już z daleka, zresztą jak i sam cel wyprawy.



Przed zmrokiem staramy się dotrzeć na parking do Pironi, jednak morderczy podjazd pod górę sprawia, że co 2-3km musimy się zatrzymywać, aby nie zajechać silnika. Było to naprawdę trudne 30km pod górę. Ostatnie 2km to podjazd drogą szrutową. Gdy końcu docieramy na miejsce, jest bardzo późno i bardzo ciemno. Choć na parkingu trudno znaleźć wolne miejsce, to wszyscy już śpią. Niebo tonie w gwiazdach, Jest bardzo zimno (mimo, że w ciągu dnia był momentami trudny do wytrzymania upał), jemy późną kolację, rozbijamy się na ziemi i zasypiamy.  

Zimny poranek sprawia, że nie chce się nam opuścić ciepłych spiworów, ale świadomość, że chcąc pokonać całą trasę w jeden dzień trzeba wyjść najpóźniej ok. 7 zmusza nas do wstania. Szybka toaleta, spakowanie niezbędnych rzeczy i ruszamy przed siebie.  



Początek trasy to banalna, wielogodzinna ścieżka pod górę.






Ten etap trasy jest świetnie oznakowany (droga E4), dzięki czemu bez stresu możemy poruszać się w nieznanym terenie nawet w nocy.



Co jakiś czas (bodaj 4x na całej trasie) przecinamy wyschnięte koryta potoków, aż docieramy na skraj lasu.



Po drodze mijamy jedyne na całej trasie źródełko z wodą i zadaszone miejsce, aby na chwilę przystanąć i odpocząć - Pigadouli. To znak, że jesteśmy w 1/4 drogi do schroniska. Dojście w to miejsce dobrym, ale spokojnym tempem zajmuje ok. 90min. 

W końcu wychodzimy z lasu i przed nami ukazuje się otwarta przestrzeń.



Do schroniska pozostaje nam ok. godzina, może półtorej, kamienistą ścieżką ustro pod górę. Po lewej stronie mamy ogromny wąwóz, przed nami ukazuje się już pasmo Olimpu, jednak sama góra z tej perspektywy pozostaje niewidoczna. 



Niestety pogoda zaczyna się załamywać, zaś dalsza wędrówka staje pod znakiem zapytania.







 
Dochodząc do końca wąwozu należy go przeciąć kierując się w lewą stronę. Nad głową, choć trudno dostrzegalne, znajduje się już schronisko Agapitos. Zostaje nam ostatnie 30min. turystycznej ścieżki.



Na schodach mijamy schodzących Polaków, którzy zawrócili twierdząc, że wejście w tę pogodę na górę jest nierealne.




Po ok. 4h marszu docieramy do Agapitos, zamawiamy upragnioną kawę i zastanawiamy się czy mimo nadciągającej mgły i deszczu robimy podejście, czy zostajemy w schronisku i startujemy rano. Po ok. 40 min. wahań i rozterek zapadła decyzja: A. zostaje na miejscu, zaś ja w pojedynkę próbuję odnaleźć drogę na szczyt i go zdobyć. I w tym właśnie miejscu kończy się topograficznie łatwy odcinek szlaku. Dalsza droga to głównie poruszanie się po omacku. Czy wiecie, że ponad połowa osób, które wybierają się na Olimp nie dociera na szczyt gubiąc się na szlaku? 

Droga prowadzi za schroniskiem nad toaletami w górę. Ważne jest, aby wybrać teraz odpowiednie rozwidlenie. Skręcając zbyt wcześnie zejdziemy do schroniska Kakalos, skręcając zbyt późno miniemy kopułę Olimpu i obierając przeciwny kierunek dojdziemy na zupełnie inny szczyt, wybierając drogę środka dojdziemy do schroniska Apostolidis. Z pewnością orientacji nie ułatwi nam błądzenie we mgle Zatem ruszamy... mijając toalety wchodzimy w las.



Przy rozwidleniu skręcamy wyraźnie w lewo. Idąc dalej Agapitos powinniśmy mieć w dolinie po lewej stronie, zaś niewidoczny Olimp za plecami. Po mniej więcej 20min. docieramy do charakterystycznego punktu, nazwijmy to skalną ławeczką.

 

Teraz kolejne 20-30min. podchodzimy ostro w górę wchodząc w widoczne powyżej drzewa. Jest to ostatni zacieniony fragment na tej trasie. Jeśli nie pobłądzimy, powinniśmy dotrzeć do przełęczy. 



I chociaż w tym miejscu wszystkie znaki wskazują na to, że powinniśmy iść w prawo, to należy kierować się w lewo nieznacznie schodząc i okrążając widoczną kopułę. 15 min. później dochodzimy do kolejnej przełęczy. Na lewo widzimy potężny masyw (nazwy nie pamiętam), zaś na prawo trawersujemy kopułę, którą do tej pory mijaliśmy mając ją po prawej stronie.





W oddali przed nami widać już Skolio. Dotarcie na jego wierzchołek nie powinno zająć więcej niż 40min. Tutaj też powinniśmy opuścić szlak E4, który granią biegnie w lewo, i zejść ostro w dół. Niestety szlak jest kiepsko oznakowany i bardzo łatwo można się pogubić na skalnej ekspozycji, co skończyć może się tragicznie. Osoby bez górskiego doświadczenia nie powinny pokonywać dalszego odcinka zwłaszcza w trudnych warunkach pogodowych!

Schodząc po omacku szukam szlaku...






Wkrótce okazuje się, że nie jestem na szlaku, ale poruszam się po krawędzi żlebu. Znalazłem się nad przepaścią. Za późno, aby wchodzić na górę, w dół się dalej nie da, zaś w miejscu, w którym stanałem co chwila odrywają się spod nóg kamienie. 



Pozostaje przedostanie się na drugą stronę żlebu i będąc pzynajmniej po właściwej stronie zbocza, trawesowanie ścany. Byle zdążyć przed deszczem. 



W końcu odnajduję coś, co wygląda na ścieżkę.



A w oddali towarzyszą mi samotne skały



Intuicja nie zawiodła. Przed skalnymi słupami odbijam w lewo do góry, gdzie odnajduję splity zanim odnajdę szlak, idę drogą wspinaczkową.



Dalsza droga to spora ekspozycja skalna, ostre nachylenia i liczne osuwiska. Trasa przyjemna (ponoć najtrudniejsza) i nie nastręczająca trudności (dla osób doświadczonych) o ile jest sucho W końcu pojawia się szczelina skalna (spora przepaść), którą trzeba po prostu przeskoczyć. 





Kiedy to uczynimy, idziemy ostro w pionie wzdłuż krawiędzi.



Po dotarciu do grani widać już szczyt.





W końcu upragniony cel. Olimp zostaje zdobyty Jednak żadnego z greckich bogów nie zastaje na jego szczycie  



Jestem zupełnie sam, dopiero po ok. 10 min. wyłaniają się zza mgły 2 osoby. Chwilę później docierają kolejne 2. Każdy z niedowierzaniem pyta, którą drogą wszedłem, jednak nikt nie decyduje się wracać ze mną tą samą. 

Na ok. 30 sekund pojawia się słońce, a następnie słychać burzę. Zostaje jeszcze chwilę na szczycie, wpisuję się do księgi pamiątkowej i niechętnie rozpoczynam schodzenie. Droga powrotna jest już dużo łatwiejsza, gdyż odnajduję zagubiony szlak. 2h później docieram do schroniska, odbieram swojego kompana i razem rozpoczynamy zejście. Na dole jesteśmy chwilę po 17. Po drodze zaliczamy jeszcze stary monastyr i święte źródło (jaskinie) Dionizosa. 



********************************************
 

Zainteresował Cię nasz wyjazd? 
Chcesz podzielić się swoją opinią? 

Napisz:
 
http://mafadi.pl.tl/Kontakt.htm 

 







Dodaj komentarz do tej strony:
Twoje imię:
Twoja wiadomość:

 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 1 odwiedzający (32 wejścia) tutaj!  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=